HighFidelity.pl 155


Russell K Red 50


HighFidelity.pl 10/2016 - Wojciech Pacuła
Oryginalny tekst recenzji TUTAJ

Producenci kolumn głośnikowych pojawiają się i znikają. Ponieważ to jeden z prostszych do wykonania składników systemu audio, biorą się za niego zarówno zawodowcy, jak i zupełni amatorzy. Wystarczy parę płaskich elementów z drewna, płyty paździerzowej lub MDF, głośniki (a nawet jeden), zwrotnica i gotowe, możemy grać muzykę. W złożeniu tego wszystkiego w całość pomagają liczne programy komputerowe, które wszystko za nas wyliczą i podliczą. A firmy pojawiają się i znikają.

W rzeczywistości skonstruowanie serii kolumn głośnikowych, które by w swojej klasie cenowej oferowały coś interesującego i – w stosunku do zastanej konkurencji – nowatorskiego, albo chociażby innego, jest niesłychanie trudne. Ilość kompromisów, z którymi konstruktor ma do czynienia powoduje, że liczą się nie tylko pomiary, pomysł i komponenty, ale przede wszystkim doświadczenie. Stąd tak duża fluktuacja wśród firm skupionych na tym segmencie rynku audio.

Russell K.

Russell Kaufmann jest gorącym zwolennikiem winylu i – jak czytamy w wywiadzie dla magazynu „Hi-Fi Pig”, ma nadzieję, że format CD szybko zniknie z powierzchni ziemi (czytaj TUTAJ [dostęp 21.09.2016]). Równie zdecydowane poglądy ma na temat konstrukcji kolumn głośnikowych. Wśród swoich duchowych patronów wymienia Robina Marshalla z firmy Epos, który „wierzył w to, że warto robić rzeczy tak, jak trzeba, bez względu na wszystko”.

W kolumnach sprzedawanych pod marką Russell K. stosuje więc kilka „patentów” przećwiczonych wcześniej przez innych, a przez niego dopracowanych tak, aby działały w jego kolumnach realizując jego wizję dźwięku. W materiałach firmowych powołuje się np. na badania BBC (British Broadcasting Company), według których powinno się stosować obudowy o niezbyt grubych ściankach, mające drgać w kontrolowany sposób. Zbyt grube obudowy, jak mówi, gaszą dynamikę sygnału i źle wpływają na prezentację wokali – a to zawsze było w centrum uwagi Brytyjczyków.

BBC swoje badania zrealizowano w serii kolumn, których licencyjne wersje, apotem zupełnie nowe modele, realizowało wiele innych firm, żeby wymienić chociażby Spendora, Harbetha, KEF-a i Graham Audio. Pan Kaufmann idzie tym tropem, dodając że cienkich ścianek nie powinno się jednak wytłumiać płatami bitumicznymi, a raczej kontrolować ich wibracje dobranymi doświadczalnie wzmocnieniami wewnętrznymi. Jego kolumny nie są więc w środku niczym tłumione.

Równie ważny jest dla niego sposób obciążenia głośnika nisko-średniotonowego. W pełni swoje pomysły zrealizował w modelach RED 100 i przede wszystkim RED 150, ale i w najmniejszym, testowanym przez nas modelu RED 50 stosuje podobne rozwiązanie. Wnętrze kolumn dzieli bowiem na kilka części (w ‘50’ na dwie), poziomą półką, w której nawiercone zostały otwory (w ‘50’ jest ich osiem). Średnie tony są w ten sposób tłumione, a system bas-refleks, którego wylot znajduje się w górnej części obudowy dostaje jedynie niskie częstotliwości.

RED 50

Już te dwa elementy spełniają założenia o których mówiłem na początku – innowacyjności i czegoś, co odróżnia tę firmę od innych. Ale warto spojrzeć również na to, jak modele RED są wykonane. Ich projekt plastyczny jest bardzo czysty w formie, co przypomina mi od razu japońskie, minimalistyczne produkty. Tym ciekawsze jest więc to, że obudowy do nich powstają w Polsce, z tego co wiem, w firmie Witowa, produkującej także własne kolumny pod marką Sounddeco. Brawo!

To niewielkie, podstawkowe, dwudrożne kolumny, gabarytami przypominające do złudzenia model LS 3/5A firmy BBC (to chyba jasne :), ale bezpośrednim punktem odniesienia były kolumny Kan firmy Linn. Jak czytamy w teście modelu RED 100, zamieszczonym w magazynie „Hi-Fi Plus”, szef produkcji w polskiej fabryce postawił przed swoimi inżynierami jasne zadanie: „Musicie zaprojektować współczesną wersję kolumn Linn Kan!” (czytaj TUTAJ [dostęp 21.09.2016]).

W ofercie firma Russell K. ma w tej chwili trzy modele – podstawkowe RED 50, większe, ale też podstawkowe RED 100 oraz jej dumę, wolnostojące RED 150. Wszystkie dostępne są w kilku wariantach wykończenia, z naturalnymi okleinami lub lakierowane. Przednia ścianka zawsze jest lakierowana, w testowanej parze na czarno. Lakiery mogą być matowe lub na wysoki połysk. W standardzie kolumny nie mają maskownicy, ale dostaniemy je za dopłatą (420 zł). Wykonane z cienkiej metalowej siatki wyglądają naprawdę stylowo.

METODOLOGIA TESTU

Kolumny można postawić na dowolnych solidnych podstawkach. W teście były to stare podstawki Sonus fabera. Warto jednak wypróbować opcję, jaką wybierają najczęściej melomani z Japonii, którzy przyjmują „wiarę” BBC za swoją – to lekkie standy z drewna, przypominające taborety lub z cienkich metalowych nóżek, przypominające z kolei podstawki na kwiaty.

To niewielkie konstrukcje, dlatego nie warto ich ustawiać w dużym pomieszczeniu i daleko od miejsca, w którym zwykle siedzimy, jeśli oczywiście chcemy uzyskać satysfakcjonujący balans tonalny przy normalnej głośności. Wypróbowałem kilka wariantów ustawienia i myślę, że aby uzyskać ładny bas nie powinny stać od tylnej ściany dalej niż 60-70 cm. Przy 100 cm uzyskujemy najlepszą stereofonię (przestrzeń), ale warto iść na taki kompromis. I lepiej, kiedy kolumny stoją dość szeroko, ale blisko nas. W moim przypadku odległość od ich najbliższych krawędzi wynosiła 180 cm, a odległość ode mnie nie mniej niż 180 cm. Trójkąt równoboczny był dobrym kompromisem. Kolumny były nakierowane bezpośrednio na mnie.

RED 50 mają stosunkowo niską skuteczność, bo tylko tak można było z tak małych obudów uzyskać sensowny bas. Pomaga im wysoka impedancja nominalna, ale to wciąż kolumny, które wymagają dość mocnego wzmacniacza. Myślę, że 25 W to minimum, jeśli chcemy otrzymać zrównoważony, dynamiczny dźwięk.

ODSŁUCH


Płyty użyte do testu (wybór)

A Day at Jazz Spot 'Basie'. Selected by Shoji "Swifty" Sugawara, Stereo Sound Reference Record SSRR6-7, 2 x SACD/CD (2011)
Stereo Sound Reference Record. Jazz&Vocal, Stereo Sound Reference Record SSRR4, SACD/CD (2010)
Stereo Sound Reference Record. Nobu’s Popular Selection, Stereo Sound Reference Record SSRR5, SACD/CD (2010)
Andrzej Kurylewicz Quintet, Go Right, Polskie Nagrania „Muza”/Warner Music Poland 4648809, „Polish Jazz | vol. 0”, Master CD-R (1963/2016)
Arimasa Yuki & Hisatsugu Suzuki, Duet, Una Mas Jazz UNACD-10-01, XRCD24 (2010)
Billie Holiday, Body and Soul, PolyGram/Mobile Fidelity UDCD 658, gold-CD (1957/1996)
Brian Eno, The Ship, Warp Records | Beat Records BRC-505CE, SHM-CD (2015)
John and Vangelis, The Friends of Mr. Cairo, Polydor/Universal Music Japan UICY-9376, “Rock Legends Series. Limited Edition Paper Sleeve”, CD (1981/2003)
NOVI, Bossa Nova, Polskie Nagrania „Muza”/Warner Music Poland 4648858, „Polish Jazz | vol. 13”, Master CD-R (1967/2016)
Suzanne Vega, Nine Objects of Desire, A&M Records 540 583 2, CD (1996)
Vangelis, Blade Runner Trilogy. 25th Anniversary, Universal Music K.K. (Japan) 550689 4, 3 x CD (1998, 1991/2007)
Japońskie wersje płyt dostępne na www.cdjapan.co.jp



Jedno z wydarzeń, które na długo pozostają w pamięci miało miejsce podczas zeszłorocznej wystawy High End w Monachium. Podczas jednego z pokazów usłyszałem wówczas kolumny podstawkowe CRM II amerykańskiej firmy Audio Machina. Zaskoczenie bazowało na nieprzystawalności do siebie rozmiarów kolumn i rozmiaru dźwięku; te pierwsze były raczej niewielkie, a dźwięk był ogromny.

Wolnostojące kolumny Pure NSE, które testowałem jakiś czas później, też robiły wrażenie skalą dźwięku, ale właściwie to tego oczekiwałem, biorąc pod uwagę ich większe rozmiary oraz półaktywną konstrukcję.

RED 50 robią podobny trick. Pierwsze dźwięki popłynęły z nich przy okazji filmu anime Nausicaä z Doliny Wiatru (Kaze no tani no Naushika, reż. Hayao Miyazaki, 1984), a zaraz potem jednego z odcinków serialu The Killing (2011-2014). Kiedy przechodzi się z dużych kolumn na mniejsze, szczególnie na podstawkowe, pierwszym brakiem, który zauważamy jest skala dźwięku. Wszystko maleje, czasem wręcz karleje. Kolumny pana Russella zaskoczyły mnie nie mniej niż kiedyś Audio Machiny. Oczywiste jest, że bas był mniejszy, całość lżejsza, ale rozmach, przestrzeń, nawet waga przekazu wcale tak znowu wiele nie utraciły.

Interesujące jest też to, że nie robią to przez podkreślenie wyższego basu. Jego wzmocnienie to szybka i pewna metoda na „dopalenie” dźwięku, w wielu przypadkach dająca naprawdę dobre efekty. Tak przecież podrasowano M40.1 Harbetha, a skorygowano dopiero w wersji M40.2. „Redy” niczego nie koloryzują, nie podkreślają średniego basu. Alan Sircom we wspomnianym teście w „Hi-Fi Plus” mówi wprawdzie o podkreślonych 80 Hz, ale w moim pokoju, z moim systemem niczego takiego nie zauważyłem. To jednak różnica, która może wynikać z ustawienia i wytłumienia pomieszczenia.

Testowane kolumny są bowiem niezwykle zrównoważonymi, bardzo czysto grającymi konstrukcjami. Nie jestem pewien, czy spodobają się melomanom, którzy lubią coś tam podciągnąć, podrasować (jak w kolumnach Castle z serii Knight, Monitor Audio w serii Silver i innych), ale wszyscy, którzy lubią słyszeć to, co się dzieje w muzyce i na płycie będą doskonałym narzędziem. Można grać z nimi muzykę naprawdę głośno i bardzo długo zachowują stoicki spokój, nie kompresując zbyt mocno dźwięku i nie tracąc z oczu całości. Muzyka jest z nimi bezpieczna, bo ma swój własny wyraz, bez filtrów nakładanych przez kolumny.

Scena dźwiękowa jest z nimi bardzo dobra, z poprawnym (tj. takim, jak trzeba) skalowaniem zarówno wszerz, jak i w głąb. Ponieważ są niewielkie i ich głośnik nisko-średniotonowy ma naturalne ograniczenia wynikające z takiej, a nie innej powierzchni drgającej, trzeba się liczyć z modyfikacją wielkości instrumentów w zależności od ich umiejscowienia na osi lewa-prawa. Chodzi o to, że naprawdę duże rozmiary i nasycenie ma to, co jest naprzeciwko nas i nieco po bokach. Zbliżając się do którejś z kolumn wielkość źródła jest zmniejszana.

Wyjaśnienie tego jest proste – źródła pozorne pośrodku korzystają z tego samego sygnału generowanego przed DWA takie same głośniki nisko-średniotonowe, a im bliżej peryferii, tym mniejsze znaczenie dla danego dźwięku ma ten drugi, sygnał generowany jest przez JEDEN przetwornik. Takie życie. Być może zresztą, że tego nikt nie zauważy, a to dlatego, że właściwie ustawione, dobrze napędzone, grają z rozmachem, zaangażowaniem, nasycając dźwięki tak, że nie zwracamy uwagi na szczegóły.

Jak w życiu, tak i tutaj trzeba oczywiście wiedzieć, gdzie są granice. Dla RED 50 są nimi nagrania o jasnych wysokich tonach. Same z siebie mają bardzo dobrze ułożoną, jedwabistą górę. Jeśli jednak jest w nagraniu mocniejsza, to może spowodować, że zagrają nieco lżej. Bez rozjaśnienia, ale z naciskiem położonym nieco wyżej.

Podsumowanie

Czyste granie i dźwięk o dużej skali nie są kolegami, szczególnie w niższych przedziałach cenowych. Dopiero wybitna rozdzielczość i spójność fazowa pozwalają to zrealizować w perfekcyjny sposób, a to zwykle oznacza duże pieniądze. Należy się więc szacunek panu Russellowi za to, co z polskimi inżynierami osiągnął. RED 50 to fantastycznie wykonane kolumny o dużym, czystym, bardzo dynamicznym dźwięku. Nie jest on lekki, ale warto pomyśleć o mocnym, nasyconym wzmacniaczu.

Na poczekaniu przychodzą mi do głowy takie modele, jak Titania firmy Fezz Audio i SOL 3 Haiku-Audio, ale warto też wypróbować takie konstrukcje, jak SinusAudio Hybrid Class A oraz Clones Audio 25iR - jestem bardziej niż pewien, że to właściwa droga. Jeśli zaś plują państwo na poprawność audiofilską i chcecie po posłuchać muzyki bez tego bagażu i to posłuchać w doskonały sposób, podłączcie kolumny RED 50 do maleństwa firmy Chario, wzmacniacza Quadro. Gwarantuję opad szczęki!

Na koniec powtórzę: piękne kolumny o zawodowym dźwięku.

BUDOWA

Niewielkie przedmioty są wdzięcznymi obiektami do projektowania plastycznego. Oczywiście o ile ktoś je naprawdę projektuje, a nie zaledwie „ogarnia”. Fajnie, że Russell K. to firma, która od początku pomyślała o kolumnach jak o całości. RED 50 wyglądają więc niezwykle atrakcyjnie, ponieważ mają dobre proporcje i są świetnie wykonane. To zasługa polskich inżynierów z firmy Sounddeco.

Mówimy o niewielkiej, dwudrożnej kolumnie podstawkowej z obudową wykonaną z 16 mm płyt MDF i 19 płycie na ściance przedniej. Wewnątrz jest ona wzmacniana poprzeczką, w której wywiercono osiem otworów, będących częścią systemu obciążenia głośnika nisko-średniotonowego. Do górnej, utworzonej w ten sposób, komory sięga od tyłu rura bas-refleksu o niewielkiej średnicy. System dostrojono w ten sposób do 55 Hz.

Głośnik wysokotonowy ma miękką, jedwabną kopułkę o średnicy fi 25 mm, duży, ferrytowy magnes z ringami Faradaya linearyzującymi pole magnetyczne, a także solidny, odlewany front, na którym naniesiono świetnie wyglądające logo firmy. Cewkę nawinięto drutem z miedziowanego aluminium na karkasie z włókna szklanego. Przetwornik nisko-średniotonowy o średnicy fi 135 mm ma wytłaczany kosz i duży, także ferrytowy, magnes. Membranę wykonano z nasączanego papieru. Podział między przetwornikami ustalono na 2,2 kHz w zwrotnicy 2. rzędu – to połączenie tłumienia elektrycznego i mechanicznego.

Zwrotnica została zmontowana na nietypowej, bo okrągłej płytce drukowanej. Firma deklaruje, że w torze każdego głośnika pracuje tylko jeden element, ale wystarczy spojrzeć, aby stwierdzić, że musi się tam dziać coś więcej. I rzeczywiście – układ filtrujący głośnik wysokotonowy to odmiana układu Zobela, a obydwa są optymalizowane fazowo w punkcie przecięcia. Uwagę zwraca bardzo ładna cewka indukcyjna sekcji niskotonowej nawinięta na karkasie transformatorowym („Enclosed Field Ferrite Core”). Dwie pozostałe cewki są powietrzne, a kondensatory to ładne polipropyleny.

Kable głośnikowe łączymy z pojedynczymi zaciskami (hura!) i to wysokiej klasy. Zaciski przykręcono do okrągłej, metalowej płytki znamionowej.



Dane techniczne (wg producenta)
Konstrukcja: MDF 16 mm, przednia ścianka MDF 19 mm
Przetworniki:
- 135 mm, nisko-średniotonowy z impregnowaną membraną papierową
- 25 mm, wysokotonowy z miękką kopułką
Pasmo przenoszenia: 45 Hz-22 kHz
Zwrotnica: 2,2 kHz, 12 dB na oktawę (nominalnie)
Impedancja: 8 Ω
Moc wzmacniacza: 25-100 W
Skuteczność: 85 dB/W/m
Wymiary (W x S x G): 310 x 205 x 200 mm
Waga: 6 kg/szt.

na górę
© 2003-2014 FAST Łódź. Wszystkie użyte znaki towarowe są zastrzeżone i należą do ich prawnych właścicieli.
powrót na stronę główną na górę
 
PREVIOUS
(left arrow key)
NEXT
(right arrow key)
CLOSE (Esc)