AYRE

HiFi Advice 04/2013


Wzmacniacz zintegrowany Ayre AX-5 twenty









HiFi+ 02/2016 - Alan Sircom



Jeśli od dłuższego czasu już pisze się na temat sprzętu audio, w końcu będziemy musieli dokonać wyboru, czy chcemy snuć opowieść o kolejnym z komponentów, czy po prostu wolimy rozpocząć recenzję od słów „to jest 374 wzmacniacz, jaki przetestowałem”. Jednak w przypadku wzmacniacza Ayre AX-5 Twenty, ta dychotomia rozwiązuje się sama, gdyż możemy zarówno przytoczyć oryginalną opowieść na temat jego rozwoju, a z drugiej strony, jakość dźwięku jaką zapewnia jest na tyle dobra, że nie musimy lać wody w naszej recenzji.

Na pewno będzie trzeba wspomnieć o niezwykle istotnym i rewolucyjnym układzie wzmocnienia sygnału, o nazwie VGT (variable gain transconductance), który po raz pierwszy wykorzystano w konstrukcji przedwzmacniacza KX-R. Aby dokładnie zrozumieć dlaczego układ ten jest tak ważny, musimy na moment zapomnieć o całej wiedzy na temat sprzętu audio i wrócić do podstawowych zasad fizyki. Jeśli zastosujemy takie właśnie podejście, okaże się, że sposób, w jaki sygnał liniowy przemieszcza się od źródła do wzmacniacza mocy, jest nieco przewrotny: tłumienie sygnału przed przekazaniem go do obwodu wzmocnienia, aby zwiększyć jego wartość do przyjaznego dla wzmacniacza poziomu głośności jest – w najlepszym przypadku – jak ogon, który merda psem. Ponieważ wzmacniacz ma stały poziom szumów, maksymalna wielkość zależności sygnał/szum będzie osiągana jedynie przy pełnym poziomie głośności. Inną opcją analogową jest wykorzystanie pasywnego przedwzmacniacza. Takie rozwiązanie nie podbija wzmocnienia (więc stosunek sygnał/szum w sygnale wyjściowym pozostaje taki sam), jednak często wprowadza taką samą ilość problemów, jaką rozwiązuje – tak jak długość przewodu może wpływać na jakość uzyskanego dźwięku. Jednocześnie, poziom dźwięku systemu jest nadrzędnie kontrolowany przez napięcie wyjściowe i impedancję komponentu źródłowego, co również ma wpływ na zachowanie się całości.

Zasadniczo, w konstrukcji obwodu VGT wykorzystano parę dwubiegunowych przełączników rotacyjnych ze srebrnymi stykami, którą połączono z układem precyzyjnych, ręcznie dobieranych rezystorów. Nie jest to jednak tłumik nastawny: rezystory zmieniają transrezystancję w dwóch parach komplementarnych tranzystorów JFET, w stopniu wejściowym wzmacniacza mocy. Krótko mówiąc, kontrola głośności bezpośrednio wpływa na wzmacniacz mocy, pozostawiając jakiekolwiek sygnały przepływające przez przedwzmacniacz w niezmienionej formie, co oznacza brak jakichkolwiek zmian w oryginalnym stosunku sygnał/szum, w stopniach wzmacniacza liniowego (gdzie stosunkowo niewielkie zmiany czynią wielkie różnice). Takie rozwiązanie w znacznym stopniu upraszcza konstrukcję ścieżki sygnałowej, jednak narzuca rodzaj wykorzystanych w tej ścieżce sygnałowej przełączników (muszą zostać wykorzystane przełączniki liniowe o bardzo niskiej rezystancji), z przełącznikami FET zamiast przekaźników w sekcji wyboru wejścia, gdyż według Ayre taki zestaw brzmi najlepiej w tego rodzaju obwodzie. W konstrukcji większości wzmacniaczy nie stosuje się tak zaawansowanych układów i końcowy efekt uzyskany przez Ayre brzmi bardzo dobrze, jednak w kontekście wykorzystanych do budowy materiałów, nie jest tani. Ze względu na swoją charakterystykę wewnętrzną, obwód VGT może działać wyłącznie w środowisku o zerowym sprzężeniu zwrotnym i tak, jak ma to miejsce w przypadku wszystkich wzmacniaczy Ayre, jest to obwód zbalansowany – wzmacniacz co prawda wyposażono również w dwa wejścia single-ended, ale należy je raczej traktować tak samo, jak potraktowalibyśmy sałatkę w knajpie z jedzeniem fast-food.

Z drugiej strony, Ayre wykonuje zwrot w kierunku podstaw technologii półprzewodników, wykorzystując pewien rodzaj zmostkowanej sieci bipolarnych tranzystorów. Prezes Ayre, Charles Hansen – pasjonat historii projektów wzmacniaczy – wykorzystał opracowany przez Richarda Bakera ‘obwód diamentowy’, którego nazwa wzięła się z pochodzących z lat 50. ubiegłego wieku notatek Bakera z rysunkiem układu przypominającego wyglądem diament. Projekt układu powstał jeszcze wcześniej niż komponenty, z których można byłoby go stworzyć. Bufor diamentowy nie jest kompletnie nieznany, gdyż wykorzystuje się go w postaci stopnia wyjściowego w kilku najwyższej jakości wzmacniaczach operacyjnych, a nawet w projektach paru dyskretnych przedwzmacniaczy, jednak jest niezmiernie rzadko spotykany w stopniu wyjściowym wzmacniaczy mocy. Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, iż stopień sterujący musi działać przy identycznej wartości prądu podkładu, jak stopień wyjściowy.

Jeśli chodzi o starszy model AX-5: brzmiał znakomicie, jednak w pomieszczeniach, w których temperatura przekraczała 35°C, okazjonalnie załączał się obwód ochrony przed przegrzaniem (mieszkając w Wielkiej Brytanii, gdzie 35°C to kwestia wakacji za granicą i temperatury w piekarnikach, muszę wierzyć na słowo). Okazja do świętowania 20. Rocznicy istnienia Ayre zaowocowała modyfikacjami modelu i między innymi przeprojektowano stopień wyjściowy, wykorzystując podwójny obwód ‘diamond’, aby zapobiec przegrzewaniu urządzenia. Pozwoliło to również zastosować dodatkowy obwód regulacyjny AyreLock, aby zapewnić lepszą kontrolę napięcia wyjściowego. Te udoskonalenia są dostępne jako upgrade dla właścicieli modelu Ayre AX-5.

Ayre to tego rodzaju produkt, który przyciąga uwagę inżynierów, prawdziwy i pożądany. Urządzenia takie jak AX-5 są wyjątkowo dobrze zaprojektowane i zbudowane, wykonują powierzone im zadanie lepiej, niż można by się spodziewać, są pozbawione zbędnych dodatków, a jednocześnie dość często zdają się przeczyć naszej ‘cywilnej’ logice: dla przykładu, w najniższym modelu wzmacniacza zintegrowanego – AX-7e – tradycyjne opisy typu ‘CD’ zastąpiono gwiazdami, księżycami i meteorami. A teraz trochę o procedurze uruchomienia: należy przypisać nazwę do danego wejścia, aby je aktywować i – ponieważ nie mamy umysłu naukowca – oznacza to sporo gimnastyki z przyciskami na panelu frontowym, zanim zaczniemy łapać o co w tym wszystkim chodzi. Wzmacniacz podobno najlepiej brzmi po 100 godzinach wygrzewania (mój egzemplarz miał znacznie więcej godzin na liczniku), jednak potrzebuje również kilka godzin na ‘dojście do siebie’ w trybie standby, kiedy wcześniej się mocno wychłodził. Kiedy jest już podłączony i ustawiony w trybie standby, będzie potrzeba mniej więcej tyle czasu, ile zajmuje Carlosowi Santanie zagranie solówki na koncercie, aby wzmacniacz brzmiał już znakomicie.

Tym, co dostarcza nam AX-5 Twenty, są absolutnie zdumiewające pokłady detaliczności, zawsze jednak podane w umiarkowanie agresywny sposób i ze znakomitym wyczuciem muzycznego porządku, a przy tym na dokładkę okraszone solidną dozą radości płynącej z odsłuchów. Jednak w pierwszej kolejności uderza nas znakomita rozdzielczość – tak jakby wstrzyknięto nas w sam środek muzycznego przedstawienia, ogrom bezpośredniości i energii sprawia, że możemy niemalże poczuć zapach kalafonii na włosiu smyczka. To żywa, dogłębna, dosłowna prezentacja. Tajemnica jest taka, że należy spędzić jak najwięcej czasu na odsłuchach AX-5, słuchając jak największej ilości różnorodnych gatunków muzycznych, a następnie wrócić do naszego starego wzmacniacza…i zastanowić się, jak mogliśmy przeoczyć te grube koce przesłaniające głośniki.

Wtedy następuje moment, kiedy AX-5 Twenty szybko wraca do służby, a my zaczynamy zagłębiać się w tym, co robi tak dobrze i następnym elementem który zaczynamy dostrzegać, jest czysta muzyczna radość jaką nam dostarcza. To dość dziwne, bo zazwyczaj tak żywo i detalicznie brzmiące wzmacniacze bardzo cierpią z powodu kiepskich realizacji dźwiękowych; wszystko poza pięknie zarejestrowanym materiałem, brzmi jak muzyczny eksperyment, który kompletnie się nie udał. Wzmacniacz Ayre jest jednym z tych rzadkich wyjątków, które serwują nam zarówno wgląd w nagranie, jak i rozrywkę z jego odsłuchu w równych proporcjach: słuchałem utworu ‘Dimples’, wykonywanego przez The Spencer Davis Group, z płyty Somebody Help Me: The Best of 1964-1968 [Raven], które stanowi znakomity przykład gatunku British Invasion Blues, wywodzącego się ze stylu gry Johna Lee Hookera, jednak samo nagranie jest szorstkie, skrzekliwe, z realizacją charakterystyczną dla wczesnych lat 60-tych.  Ayre – jak każdy dobry audiofilski wzmacniacz – nie maskuje tych cech, ale z drugiej strony także nie niszczy muzyki uwypuklając jej mankamenty. Wiele z tej jakości działania przypomina płynną naturalność reprodukcji, jaką zazwyczaj przypisujemy wzmacniaczom lampowym, jednak w przypadku Ayre bez towarzyszącego jej rozmiękczenia basu, wycofanych wysokich tonów i dodatkowo z dużym zapasem mocy w rezerwie.

Wszystkie te cechy łatwo można by przypisać jakiemukolwiek z mniej więcej tuzina bardzo dobrych wzmacniaczy. Ayre w modelu AX-5 Twenty wykorzystuje unikalną technologię i twierdzi, że to czyni różnicę. Lecz w którym momencie ta różnica staje się zauważalna? Mówiąc prosto – późno w nocy, wcześnie rano lub w każdym innym momencie, kiedy chcemy posłuchać muzyki z nieco mniej natarczywymi poziomami głośności. To w tych momentach wzmacniacz pokazuje swoje prawdziwe oblicze – niektóre nie dają sobie rady z artykulacją basu lub tracą nieco na czystości wyższej średnicy, tak jakby prezentacja była zdominowana przez głośniki. W przypadku wzmacniacza Ayre, charakter brzmienia zawsze pozostawał całkowicie niewzruszony, nawet przy minimalnym natężeniu dźwięku. Nawet aspekt „przyjemności ze słuchania”, który zazwyczaj wymaga całkiem sporej głośności aby można było go odczuć, wydawał się przebijać przy niskich poziomach natężenia dźwięku.

To, że Ayre produkuje w postaci AX-5 Twenty  bardzo dobrze zaprojektowany wzmacniacz, należy przyjąć za oczywiste; marka słynie z dobrych projektów i urządzeń wysokiej jakości. To, że brzmi on tak dobrze, przy tak wielkiej ilości zmiennych warunków, pokazuje jak daleko Ayre zaszło w doskonaleniu projektów swoich wzmacniaczy. Jeżeli istnieje punkt, w którym spotykają się jakość, działanie i cena, to AX-5 musi znajdować się dokładnie w jego środku. Gorąca rekomendacja!

na górę
© 2003-2014 FAST Łódź. Wszystkie użyte znaki towarowe są zastrzeżone i należą do ich prawnych właścicieli.
powrót na stronę główną na górę
 
PREVIOUS
(left arrow key)
NEXT
(right arrow key)
CLOSE (Esc)