AYRE
Spiral Groove SG2 - Stereophile 06/2010

Wzmacniacz Zintegrowany Ayre Acoustics AX-5

Stereophile 08/2013 - Art Dudley






Jedyną rzeczą lepszą niż recenzja, która napisze się sama, jest produkt posiadający frapującą historię. Pomimo tego, że ta druga opcja wymaga od recenzenta nieco więcej wysiłku, zazwyczaj daje o wiele więcej przyjemności.

Ta prawda odnosi się w pełni do nowego wzmacniacza AX-5 firmy Ayre Acoustics (9950 dol.), w którym projektant Charles Hansen jednocześnie wskrzesił zapomnianą technologię sprzed półwiecza oraz wprowadził na rynek znacznie mniej kosztowne wcielenie jednego ze swoich najlepiej przyjętych produktów. Wszystko to zawiera się w obudowie, która nie wymaga więcej przestrzeni, niż zwykła elektryczna maszyna do pisania i może zająć miejsce wszystkich urządzeń, które normalnie umieścilibyście pomiędzy cyfrowymi źródłami dźwięku, a głośnikami. Produkt ten łamie pewne zasady – niemal udaje mu się złamać też przerażające widmo pięciocyfrowej ceny – lecz AX-5 jest, tak naprawdę, wzmacniaczem zintegrowanym, jakiego do tej pory być może jeszcze nie widzieliście.

ayre AX-5 - Stereophile 08/2013

Opis

Ta całkiem zapomniana technologia o której wspomnieliśmy, to obwód diamentowy: zmostkowana sieć czterech bipolarnych tranzystorów opisana po raz pierwszy w 1964. Wyobraźcie sobie umieszczony po lewej stronie – stronie sygnału wejściowego – tranzystor PNP, a pod nim tranzystor NPN, połączone ze sobą bazami; po prawej stronie, z kolei – stronie sygnału wyjściowego – tranzystor NPN, a pod nim tranzystor PNP, które zostały połączone emiterami. Emitery tranzystorów po lewej stronie zostały połączone z bazami swoich sąsiadów ze strony prawej, a kolektory są spolaryzowane dookoła: ujemnie w przypadku tranzystorów PNP, a dodatnio dla tranzystorów NPN. Kiedy układ zostanie narysowany tak, jak go opisaliśmy, z wierzchołkami połączeń zorientowanymi na północ, południe, wschód i zachód, schemat przyjmie kształt diamentu, stąd też nazwa całego układu.

Richard Baker z MIT, który od 1967 roku jest właścicielem patentu na obwód diamentowy (wystąpił o jego przyznanie w 1964) twierdzi, że urządzenie posiada wiele zalet. Może być wykorzystane w warunkach morskich i powietrznych; może wytworzyć znaczący przyrost mocy; jest niezawodne; jest szybkie i być może, co jest najważniejsze – proste w konstrukcji. Wynalazek Bakera wyjątkowo dobrze sprawdza się również w konstrukcjach modularnych, co niekoniecznie ma znaczenie dla naszej recenzji, ale sprawia, że sieć zmostkowana doskonale nadaje się do użytku w obwodach zintegrowanych, włączając obecne konstrukcje przetworników cyfrowo-analogowych.

Charles Hansen, uznany historyk-amator parający się technologią audio, potwierdza zalety wymienione przez Bakera i dodaje do nich swoją własną opinię: obwód diamentowy wykorzystany jako sekcja wyjściowa po prostu brzmi lepiej. Powód? Hansen uważa, że w porównaniu z innymi monolitycznymi układami typu push-pull, w których dwie fazy sygnału są łączone aby stworzyć pełną falę, układ diamentowy jest jedynym, w którym dwie połówki sygnału łączą się w pojedynczym punkcie obwodu, bez wpływu na elektronikę. W ten sposób układ diamentowy tworzy sygnał wyjściowy znacznie wierniejszy kształtowi sygnału na wejściu. Ayre dostraja diamentową sekcję wyjściową w AX-5 tak, aby operowała w klasie A/B, w której dostarcza moc 125 W na kanał przy obciążeniu 8 omów i 250 W na kanał przy obciążeniu 4-omowym.

Kolejnym znakomitym pomysłem Hansena, wykorzystanym w AX-5, jest udoskonalenie obwodu nazywane transrezystancją zróżnicowanego wzmocnienia (variable-gain transconductance – VGT), po raz pierwszy zaprezentowane w topowym przedwzmacniaczu Ayre, KX-R (18500 dol.) w roku 2008. Jak wyjaśnia Hansen, większość aktywnych przedwzmacniaczy działa w taki sposób, że dostarcza do sygnału wejściowego pewną ilość wzmocnionego napięcia tak, żeby sygnał był w stanie efektywnie napędzić wzmacniacz mocy. Jednak w celu uzyskania rozsądnej wartości doprowadzanego napięcia, a także po prostu aby poziom odtwarzanego sygnału nie był zbyt głośny, stopień wzmocnienia napięcia jest poprzedzony potencjometrem, który tłumi sygnał. Cechą ujemną takiego rozwiązania jest fakt, że wzmacniacz tego typu ujawni maksymalny stosunek sygnał/szum, tylko przy maksymalnej (nie stłumionej) głośności. Przytaczając słowa Hansena, „Ponieważ większość wzmacniaczy jest użytkowana w przedziale -10dB a -40dB, przy średniej wartości poziomu odsłuchu, oznacza to, że stosunek sygnał/szum będzie osiągał wartości o 10-40 dB niższe, niż w podane w specyfikacji technicznej produktu”.

Zaimplementowany we wzmacniaczu AX-5 – w którym nie umieszczono tak zwanego stopnia przedwzmacniacza – układ VGT, pozwala użytkownikowi na ustalanie, jak duże wzmocnienie ma być generowane przez stopień wejściowy wzmacniacza, który sam w sobie zawiera aż cztery komplementarnie zróżnicowane tranzystory JFET. Pokrętło wzmocnienia na przednim panelu AX-5 kontroluje parę olbrzymich, napędzanych silnikiem, rotacyjnych przełączników Shallco, ze srebrnymi stykami, składających się z dziesiątków ręcznie dobieranych rezystorów niskoszumowych. Każdy ruch korygujący ustawienie pokrętła, wykonany przez użytkownika, skutkuje załączeniem w stopniu wejściowym wzmacniacza AX-5 innego zestawu rezystorów, których wartości wpływają na transrezystancję układów JFET, a to pociąga za sobą odpowiedni poziom wzmocnienia korespondujący z tymże ustawieniem. System wzmocnienia ma 46 kroków, co 1,5dB i operuje w zakresie 67,5dB. Powiedziano mi, że zmieniając pojedynczy rezystor w każdym z kanałów AX-5, można ustawić całkowitą wartość wzmocnienia w ten sposób, aby np. dostosować kolumny, które posiadają znacznie wyższy bądź znacznie niższy poziom czułości, niż przeciętnie. Podsumowując: AX-5 nie wykorzystuje procesu tłumienia sygnału, ale wytwarza zróżnicowane wzmocnienie na obwodzie wejściowym - tak aby dopasowało się do pożądanego poziomu głośności.

Pozostając w zgodzie z wieloletnią praktyką Ayre, wzmacniacz AX-5 jest nie tylko projektem typu zero-feedback; jego obwody pozostają całkowicie zbalansowane na całej drodze od wejścia, do wyjścia sygnału. Co ciekawe, Charles Hansen popiera technologię konstrukcji zbalansowanych nie z takiego powodu, że redukuje ona szumy i zakłócenia, które mogłyby dostać się do obwodów poprzez kable, ale dlatego, że odcina szumy i zakłócenia, które mogłyby dostać się do ścieżki sygnałowej poprzez źródło zasilania. „Kiedy nadejdzie dzień, w którym zostanie stworzone idealne źródło zasilania, nie będzie już potrzeby, aby wykorzystywać obwody zbalansowane w urządzeniach domowego użytku”, twierdzi Hansen.

Obwody całkowicie analogowego toru zasilania Ayre AX-5 umieszczono w sąsiedztwie przedniej ściany obudowy, a co za tym idzie – najdalej jak to możliwe od obwodów sygnału wejściowego, z których większość została upakowana tuż przy tylnym panelu urządzenia. Wybór wejścia odbywa się za pomocą przełączników FET, wzbogaconych o własne obwody wspierające Ayre – tę technologię firma stosuje od wielu lat, a Hansen chwali ją za niski poziom szumów i dużą niezawodność, w porównaniu z innymi rozwiązaniami. Pomiędzy lewą i prawą płytką sygnału wejściowego znajdują się duże, rotacyjne kontrolery Shallco, z przodu których zamontowano silnik krokowy Lin o wysokim momencie obrotowym, a także specjalnie zaprojektowaną mechanikę kontrolującą przełączniki: imponujący system dual-mono, zsynchronizowany z zębatym pasem polimerowym. Olbrzymi transformator mocy EI-frame zajmuje środek obudowy, a z lewej i prawej strony sąsiadują z nim sekcje wyjściowe kanałów wraz z niezbędnym ożebrowaniem chłodzącym.

Ayre twierdzi, że AX-5 został zaprojektowany w taki sposób, aby jego wymiary były zgodne z niesławną teorią „złotej proporcji” i zgadzały się z wymiarami innych modeli z serii 5. Nie bardzo rozumiem, jak rozmiary wzmacniacza kwalifikują się do takiej oceny – według przeprowadzonych przeze mnie pomiarów, przy pominięciu wtyków, gałek, jak również innych wystających części, obudowa AX-5 jest niemal doskonale kwadratowa. Wiedząc to, byłem zdumiony spostrzeżeniami Alexa Brinkmana z Ayre, który, kiedy ustalono już idealne wymiary konstrukcji powiedział „Mamy transformator jakiego chcieliśmy, w specyfikacji jaka została wybrana i okazało się, że jest za duży, aby zmieścił się w naszej obudowie. Zamiast ją powiększać, wycięliśmy po prostu otwór w spodniej części, aby skompensować wysokość transformatora”. Rzeczywiście tak zrobili i wyszło im to całkiem zgrabnie, trzeba przyznać. Gotowa obudowa wykonana jest ze szczotkowanego aluminium. W większości połączeń wykorzystano stal nierdzewną, a jakość spasowania poszczególnych paneli należy uznać za dobrą. Niemniej, krawędzie są według mnie nieco za ostre, a sama obudowa odrobinę zbyt szorstka w dotyku jak na sprzęt, który ma sprzedawać się za prawie pięciocyfrową sumę.

ayre AX-5 - Stereophile 08/2013


Instalacja i Ustawienie, Część Pierwsza

AX-5 został wyposażony w cztery wejścia zbalansowane (z wtykami XLR) oraz dwa wejścia typu single-ended (z wtykami RCA). Charles Hansen wyjaśnia, że łatwiejszą i mniej kosztowną opcją jest zaadaptowanie zbalansowanego wejścia do użytku w trybie single-ended, niż odwrotnie. (Odwrotnie, oznaczałoby zawsze pewien kompromis). W każdym razie, operowanie w systemie całkowicie zbalansowanym jest z pewnością jedną z kart przetargowych Ayre – rozsądnie jest przypuszczać, że potencjalny nabywca AX-5 nie będzie zakłopotany stosunkiem dwa-do jednego na korzyść wejść zbalansowanych. Osobiście, pomimo faktu, iż nie posiadam zbalansowanego systemu – który, według mnie, jest tylko odrobinę mniejszym wyzwaniem, niż utrzymywanie koszernej kuchni – spędziłem nieco więcej czasu użytkując wzmacniacz z wypożyczonym zbalansowanym przetwornikiem D/A Ayre QB-9, niż z moim, wyposażonym w wyjścia single-ended, odtwarzaczem CD/SACD Sony SCD-777ES.

Przed rozpoczęciem użytkowania, nabywca lub dealer powinien ustawić i aktywować w trybie Setup AX-5 jedno lub więcej z jego sześciu wejść, które nie są przygotowane do działania od razu po wyjęciu sprzętu z kartonu. W trybie Setup zarówno pokrętło wyboru wejścia, jak i regulator głośności, po lewej i prawej stronie urządzenia, są wykorzystywane do poruszania się po menu i wyboru odpowiednich elementów konfiguracji systemu, a wszystko odbywa się przy pomocy dwóch przycisków na przednim panelu. Konfiguracja nie zajęła wiele czasu – to kwestia oprogramowania, którą wykonuje się bez ingerencji wewnątrz urządzenia, ani użytku narzędzi – i wydaje się być w zasięgu możliwości każdego, obdarzonego wystarczającą dozą cierpliwości, aby przeczytać instrukcję i podążać za wskazówkami krok po kroku. Żaden z kroków konfiguracji systemu AX-5 nie był, niestety, na tyle intuicyjny, że mogłem przeprowadzić go bez instrukcji obsługi w moich rękach, nawet po tygodniach użytkowania.

Po przeprowadzeniu konfiguracji, AX-5 był już dalej prosty w obsłudze. Po wciśnięciu solidnego, wahadłowego przełącznika na tylnej ścianie i  włączeniu zasilania, Ayre budzi się z trybu niskiego poboru mocy – w którym prąd podkładu jest usuwany z kolektorów tranzystorów wyjściowych – odbywa się to po włączeniu prawego przycisku na froncie urządzenia. (Kolejne naciśnięcie przycisku wycisza wszystkie wejścia, a dłuższe przytrzymanie przywraca AX-5 w tryb czuwania). Od tego miejsca, rzeczy są raczej oczywiste: lewe pokrętło służy do wyboru źródła sygnału (tylko źródła wcześniej skonfigurowane pojawią się, jako możliwość wyboru – dobrodziejstwo dla tych z nas, którzy nie przepadają za poznawczym bałaganem opcji, które nas aktualnie nie obchodzą), prawe pokrętło, natomiast, reguluje poziom wzmocnienia. Wspominając o tym ostatnim, elektromechaniczny szum powstający przy załączaniu kolejnych stopni wzmocnienia wymaga przyzwyczajenia – brzmi trochę jak krople spadające do pustego wiaderka przez cieknący dach. Po dniu czy też dwóch, uznałem to za całkiem uroczy dodatek.

Dołączony pilot zdalnego sterowania także sprawia solidne wrażenie: duży, ciężki, wzbudzający zaufanie kawał metalu, który sprawił mi większą przyjemność użytkowania, niż większość podobnych mu urządzeń. Wyjątkowo spodobał mi się przycisk podświetlenia funkcji – jedyny przycisk soft-touch na pilocie oddalony od pozostałych, co pozwala użytkownikowi łatwo odnaleźć go po ciemku – podświetla przez około osiem sekund wszystkie piktogramy znajdujące się na powierzchni, a ich grafika w prosty sposób wskazuje odpowiednie funkcje.

Dwa Odrębne Spostrzeżenia Dotyczące Konfiguracji:

  • W przypadku AX-5, Ayre pozostaje wierne swojej konstrukcji pojedynczych głośnikowych terminali przyłączeniowych Cardas’a, które zdecydowanie preferują połączenie widełkowe. Przy moich poprzednich spotkaniach z tymi terminalami, które nota bene podziwiam za mechaniczną prostotę i jakość konstrukcji, zdołałem z pewnym wysiłkiem podłączyć moje ulubione wtyki bananowe. Jednak w egzemplarzu dostarczonym do recenzji, technicy z Ayre rozwiercili bardzo precyzyjnie otwory w każdym terminalu przyłączeniowym Cardas’a w takim rozmiarze, aby przyjęły bez problemu przeciętny wtyk bananowy. Kocham tych facetów. Nie jest do końca jasne, czy zrobili to specjalnie dla mnie, czy też taka modyfikacja będzie zastosowana we wszystkich urządzeniach Ayre – mam nadzieję, że to drugie.
  • Ayre AX-5 mocno się grzeje. Nie podpalił mi co prawda zasłon, ale i tak był gorący. W porównaniu do mojego zestawu Shindo, składającego się z przedwzmacniacza Masseto i monobloków Corton-Charlemagne, które są wyposażone w 20 lamp próżniowych, Ayre AX-5 sam z siebie podniósł temperaturę w pokoju odsłuchowym.

Instalacja i Ustawienie, Część Druga

Dzień czy dwa po tym, jak mój wzmacniacz AX-5 został dostarczony do recenzji, odwiedził mnie Alex Brinkman żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Jego pomocne spostrzeżenia  brzmiały: „Ten wzmacniacz potrzebuje dużo czasu na wygrzanie”, „Pamiętaj, żeby go wygrzać” oraz „Poświęć dużo czasu na wygrzewanie.” Brinkman to miły gość, więc obiecałem, że tak zrobię.

Kiedy wrócił do siedziby firmy Ayre w Boulder, Colorado, Brinkman przysłał mi e-mail: „Mimo tego, że twoje urządzenie było wygrzewane w fabryce, to w przypadku AX-5 wygrzewanie ma większe znaczenie, niż zazwyczaj. Więc proszę…” Wiecie już do czego zmierzał. Owszem, upewniłem się dokładniej niż zazwyczaj, że wykonam niezbędne czynności wygrzewając wzmacniacz.

Troska Brinkmana była podsycana spostrzeżeniem, że przynajmniej w jednym z modeli AX-5 będącym w użyciu, pary wejść, które były najczęściej użytkowane brzmiały wyraźnie lepiej niż te, których używano najmniej; podejrzewano, że czas wygrzewania był powodem tej niespójności. Ku rozczarowaniu wszystkich, nie chodziło o to. Okazało się, że pewne diody w konstrukcji układów sygnału wejściowego – wykorzystane w obwodach zabezpieczających przełączników FET – nosiły defekt w postaci przebicia prądowego. Był to zwykły zbieg okoliczności, że bardziej zużyte wejścia brzmiały drastycznie lepiej, niż te nieużywane. Nieużywane wejścia miały po prostu uszkodzone diody.

Ayre skontaktowało się ze mną – jak również z dilerami, którzy już sprzedali AX-5 – mając na uwadze problem i jego rozwiązanie. Wymagało to wymiany starych układów sygnału wejściowego w obu kanałach na takie, które były wyposażone w nowsze, lepiej zabezpieczone diody. Zgodnie z polityką Stereophile, John Atkinson i ja zgodziliśmy się na naprawę testowanego urządzenia, aczkolwiek nie przed wstępnym zapoznaniem się z jego dźwiękiem.

Dźwięk ten okazał się zdecydowanie przeciętny. Podczas pierwszych tygodni w moim domu, przed wymianą układów, AX-5 brzmiał dobrze, ale nie na miarę urządzenia za 10000 dolarów. Nie na dłuższą metę.

To miało się zmienić.


Odsłuch

To, jak dobry wzmacniacz lampowy brzmi, a jak odtwarza muzykę, stanowi dwie różne sprawy. Dobry lampowy wzmacniacz zazwyczaj brzmi ciepło, barwnie, a dźwięk posiada  dobrą fakturę, często z niskimi składowymi, które są nieco obfite i z zakresem  wysokich tonów, które nie kłują nas w uszy. Dobry wzmacniacz lampowy prezentuje muzykę w taki sposób, że linie dźwięków mają płynność i tempo, połączone z wyraźnie prezentowaną, namacalną właściwością: niewątpliwie ludzkim zmysłem dotyku obecnym w każdym dźwięku – od najdelikatniejszego do najbardziej donośnego.

Kiedy większość sprzedawców opisuje przykładowy wzmacniacz, jako urządzenie przeznaczone właśnie dla miłośników lampy, oto, co zwykle mają na myśli: Brzmi ciepło, ma obfity dół i nie za wiele wysokich tonów. To wspaniale, ale niekoniecznie to właśnie chciałbym usłyszeć. Ja chcę słyszeć płynność, tempo i ludzki pierwiastek.

Nigdy nie słyszałem zintegrowanego wzmacniacza, który jednocześnie brzmiałby i odtwarzał muzykę jak najlepsze lampowe wzmacniacze, które ukształtowały moją opinię, ale wygrzany, naprawiony Ayre AX-5 radził sobie z tą drugą częścią nadzwyczaj dobrze. Dzięki niemu łatwiej było mi czerpać radość z muzyki zapisanej na płytach w mojej kolekcji, a nie tylko z dźwięku i choć może brzmi to jak skromna pochwała, daleko jej do niej.

Poprzez wzmacniacz Ayre, utwór „Renee Falconetti of Orleans”, z płyty Jenny Hval Innocence is Kinky (CD, Rune Grammofon RCD 2142), zabrzmiał nieco inaczej, niż przez mój własny zestaw przedwzmacniacza Masseto i wzmacniaczy Shindo Corton-Charlemagne. Mój zestaw nasycał muzykę pełniejszym i barwniejszym basem, a AX-5 z kolei był znacznie dokładniejszy nie tylko w materii partii wokalnych, ale również jeśli chodzi o detale w aranżacji. (Nawarstwienie wielu głosów przykładowo, było znacznie łatwiej usłyszeć i docenić w prezentacji Ayre). Jednak Ayre uwalniał w muzyce niemal taką samą siłę, począwszy od strunowo brzmiącego, klawiszowego basu otwierającego nagranie, a na zniewalająco zaśpiewanej litanii słownej skończywszy. Ayre zaprezentował je z taką samą zawziętością i z taką samą hipnotyczną płynnością. Obydwa wydarzenia były na swój sposób przyjemne i wnikliwe.

Podczas gdy AX-5 gościł u mnie w domu, wrażenia towarzyszące odsłuchom płyty Davida Grier’a, I’ve Got the House to Myself (Plik AIFF skopiowany z CD, Dreadnought 0201), były w równej mierze miłe, ekscytujące, jak i dogłębne – ta ostatnia wartość bardziej, niż jestem do tego przyzwyczajony. Poza trzema oryginalnymi utworami, płyta ta składa się ze standardów gitarowych zagranych głównie techniką flatpicking – jest to jakby wersja bluegrass płyty Joe Pass’a, Virtuoso – w których gitarzysta rozpoczyna każde z nagrań wygrywając melodię, a następnie prezentuje serię wariacji na jej temat. Poprzez Ayre balans przenikliwych detali, doskonała muzyczna koordynacja i tempo, oraz naturalnie ciepłe barwy brzmienia pozwoliły mi śledzić i zrozumieć każdą z wariacji ze świeżością odbioru. A kiedy w utworze z alternatywnym strojeniem gitary, „Evening Prayer Blues”, Grier przechodzi od delikatnie zagranej melodii, do serii silnych podciągnięć najcieńszej struny, efekt był wyśmienity – i uderzająco rzeczywisty.

Tym, co może być dla niektórych entuzjastów najistotniejszą cechą AX-5, jest jego przejrzystość toru prezentacji i detaliczność, które wydają się być sprzymierzone z klarownością przestrzeni: Poczucie otwarcia, z jakim Ayre prezentował elementy przestrzenne, zapisane w dobrych nagraniach stereo – szczegóły rozmiarów, całości, umiejscowienia i perspektywy – było wyjątkowe. W przypadku płyt, które zabiegają o naturalną prezentację, jak np. Symfonia Manfred, Czajkowskiego, w wykonaniu Andre Previn’a i Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej (LP, EMI/Alto ASD 3018), wzmacniacz Ayre komunikował naturalną perspektywę, połączoną z wiarygodnym dźwiękiem sali i wyjątkowo dobrym (kusi mnie określenie – lampowym) wyczuciem rozmiarów sceny. Z drugiej strony, w wypadku tych nagrań stereo, których przypuszczalne sceny stanowią raczej sztuczną kreację, jak na płycie Ys, Joanny Newsom (Plik AIFF skopiowany z płyty CD, Drag City DC303CD), Ayre przykuł moją uwagę swoją zdolnością prezentacji niewiarygodnych zestawień dźwiękowych, w przekonywujący sposób.

Oczywiście, ta najmniej sympatyczna cecha wspólna wszystkich wzmacniaczy tranzystorowych, którą jest właściwość, że pozwalają okropnie zrealizowanym nagraniom brzmieć rzeczywiście okropnie – była również obecna i usprawiedliwiona, jak np. w skrzekliwym i ziarnistym Barber Adagio for Strings, Leonarda Bernstein‘a z Filharmonią Nowego Jorku (CD, Columbia S3K 90578). Fatalne brzmienie klasycznych nagrań Columbii stało się już legendarne w przypadku niektórych ich płyt, ale niestety, nie w tym. Podobnie, pomimo, że Ayre nigdy nie brzmiał jasno sam z siebie, dźwięk z debiutanckiego albumu Peter’a Rowan’a o tym samym tytule (LP, Flying Fish 071) był zdecydowanie rozjaśniony, w interpretacji AX-5.

Pomimo faktu, że wzmacniacz nie prezentował lampowego brzmienia w oczywisty sposób, to zapewnił co najmniej dobre, o ile nie „hojne” pokłady kolorytu dźwiękowego, jak również bardzo dobry poziom naturalnej struktury instrumentów: szczególnie brzmienie starodawnych instrumentów dętych, jakie zapisano na płycie Le Jardin Musical, wykonywanej przez Musica Antiqua Vienna (LP, Supraphon 1 11 2126), było przyjemnie namacalne. Ogólny balans nagrania można było ocenić jako całkiem dobry: zdecydowanie nowoczesny, ale w żadnej mierze rozjaśniony. Dźwięki elektrycznego basu z kolei, brzmiały w sposób wypełniony i tylko tyle – co doskonale było słychać w znakomitych partiach Colina Moulding’a w utworze „Books Are Burning”, z płyty XTC pt. Nonsuch (CD, Geffen GEFD-24474). Z kolei dźwięk niskiego D-dur z elektronicznej, basowej klawiatury w „Amen”, z płyty Leonarda Cohena Old Ideas (Plik AIFF skopiowany z płyty CD, Columbia 88697986712) pokazał, że odwzorowanie basu w Ayre może mieć nawet przerażający efekt, jeśli zaistnieje taka potrzeba. Sympatycznie.


Wnioski

Z początku byłem podejrzliwy (jak powinno się być, według mnie): Pozbawiony przedwzmacniacza gramofonowego, bez tradycyjnych przełączników i bez lamp, Ayre AX-5 plasuje się o kilka kroków na prawo od mojej strefy komfortu. Jednak pod koniec czasu jaki u mnie spędził, byłem pod wielkim wrażeniem – szczególnie jeśli chodzi o ciepło, koloryt i klarowność obecną w dźwięku, kiedy ten wzmacniacz wyciskał ostatnie soki z moich kolumn głośnikowych DeVore Fidelity Orangutan O/96.

Z minusów, jakie należy wymienić, AX-5 jest na pewno trudniejszy do skonfigurowania, niż powinien być, nie tak luksusowo wykończony, jak powinien być i z pewnością nie tak elastyczny, jak życzyłbym sobie, żeby był. Z radością przehandlowałbym możliwość precyzyjnego ustawiania poziomów wejściowych, a nawet możliwość przyciemniania i wygaszania panelu czytnika, za regulację balansu lub przełącznik mono.

Do plusów urządzenia należy zaliczyć fakt, iż jest ono jednym z trójki najlepszych, najbardziej muzykalnych i najbardziej ludzko brzmiących wzmacniaczy zintegrowanych, jakie kiedykolwiek słyszałem, wśród których znalazły się również DNM PA3-S oraz darTZeel NHB-108. Nawet odważę się stwierdzić, że jest to jeden z najlepszych wzmacniaczy jakie gościłem w swoich progach. Jako taki – i jako urządzenie, które zajmuje miejsce zarówno przedwzmacniacza, jak i wzmacniacza mocy, a do którego trzeba by jedynie dołożyć dobry przedwzmacniacz gramofonowy – AX-5 stanowi poważną wartość. Mogę wyobrazić sobie ten produkt, jak staje się czymś w rodzaju standardu i z pewnością na to zasługuje.


Ayre AX-5 specifications
Ayre AX-5 associated equipment
Ayre AX-5 measurements

na górę
© 2003-2014 FAST Łódź. Wszystkie użyte znaki towarowe są zastrzeżone i należą do ich prawnych właścicieli.
powrót na stronę główną na górę
 
PREVIOUS
(left arrow key)
NEXT
(right arrow key)
CLOSE (Esc)